Kontrola kosztów inwestycji budowlanej. Kiedy reakcja na przekroczenie budżetu jest już za późna?


Jacek Gieruszyński
autor

Przekroczenie budżetu inwestycji budowlanej rzadko pojawia się nagle. Najczęściej narasta wraz z rozwojem projektu, kolejnymi decyzjami funkcjonalnymi, technicznymi i materiałowymi. Problem zaczyna się wtedy, gdy inwestor przez wiele miesięcy odnosi zmieniający się projekt do budżetu, który w tym samym czasie nie jest aktualizowany. Formalnie wszystko może wyglądać poprawnie, ale rzeczywisty koszt przedsięwzięcia stopniowo oddala się od pierwotnych założeń.

W opisywanym projekcie pierwszy poważny sygnał pojawił się dopiero przy kończącym się projekcie budowlanym. Przygotowany kosztorys inwestorski wykazał około 25% przekroczenia założonego budżetu. Sama wysokość przekroczenia nie była jednak najważniejszą informacją. Kluczowe stało się pytanie, ile możliwości działania pozostało inwestorowi na tak zaawansowanym etapie. Ten przypadek dobrze pokazuje, dlaczego kontrola kosztów inwestycji budowlanej powinna rozwijać się razem z projektem, a nie zaczynać dopiero przed przetargiem.

Projekt był prawie gotowy. Budżet już nie

Prace projektowe były mocno zaawansowane. Kończono projekt budowlany, trwały ostatnie koordynacje i konsultacje z rzeczoznawcami, a kolejnym krokiem miało być złożenie dokumentacji do urzędu. Inwestor przygotowywał się równolegle do przetargu i realizacji, dlatego zdecydował się wzmocnić swój zespół o Inwestora Zastępczego. Jednym z pierwszych zadań była szczegółowa weryfikacja budżetu oraz przygotowanie kosztorysu inwestorskiego.

Wynik pokazał, że przewidywany koszt inwestycji przekracza przyjęty budżet o około 25%. Sam poziom przekroczenia był poważny, ale równie ważny był moment jego wykrycia. Znaczna część kluczowych decyzji projektowych została już podjęta, a zakres możliwych zmian szybko się kurczył.

Problem nie brzmiał już więc tylko: „jak obniżyć koszt?”. Ważniejsze stało się pytanie: które decyzje można jeszcze zmienić bez cofania projektu o kilka miesięcy i naruszania jego podstawowych założeń?

Kraków Bazylika Mariańska

CTło inwestycji miało zasadnicze znaczenie

Przedmiotem inwestycji była złożona przebudowa istniejącego obiektu komercyjnego położonego w ścisłym centrum dużego miasta. Budynek był objęty ochroną konserwatorską i miał zostać kompleksowo dostosowany do nowej funkcji. Projekt był realizowany po wcześniejszym podejściu projektowym, a wznowione prace trwały już prawie dwa lata. W momencie rozpoczęcia współpracy zakończona była koncepcja, kończono projekt budowlany oraz prowadzono uzgodnienia formalne, konserwatorskie i analizy techniczne.

PM rozpoczął pracę niewielkim zespołem obejmującym Project Managera i kontrolera kosztów. Pierwszym zadaniem był audyt dokumentacji, przygotowanie kosztorysu inwestorskiego oraz sprawdzenie, czy przyjęty budżet odpowiada rozwiązaniom zawartym w projekcie.

Równolegle należało określić strategię zamówienia oraz sposób wyboru wykonawcy. Już na tym etapie było więc jasne, że kontroli kosztów nie można oddzielić od decyzji projektowych, wykonawczych i kontraktowych.

Skąd wzięło się 25% przekroczenia budżetu?

Analiza pokazała kilka źródeł przekroczenia. Pierwszym była sama złożoność techniczna przebudowy. Zakres obejmował między innymi rozbiórki, zachowanie części istniejących ścian zewnętrznych, pogłębienie piwnic oraz liczne wzmocnienia konstrukcyjne. Rozwiązania te wynikały zarówno z programu funkcjonalnego, jak i ograniczeń istniejącego budynku oraz jego lokalizacji. Tego typu inwestycji nie można więc bezpośrednio porównywać z nowym obiektem realizowanym od podstaw.

Drugim czynnikiem były ambitne rozwiązania architektoniczne i estetyczne. Same w sobie nie stanowiły błędu. Problem polegał na tym, że ich wpływ na budżet nie był regularnie weryfikowany wraz z rozwojem projektu.

Do tego dochodziły planowane przez inwestora zamówienia związane z fit-outem, których wcześniej nie skalkulowano w pełnym zakresie. W efekcie budżet coraz słabiej odzwierciedlał rzeczywistą skalę oraz stopień skomplikowania przedsięwzięcia.

Budżet nie może pozostać niezmienny, gdy zmienia się projekt

Pierwotny budżet został przygotowany głównie na podstawie wskaźników oraz doświadczeń z wcześniejszej inwestycji o podobnym standardzie. Na pierwszy rzut oka takie podejście wydawało się racjonalne. Istotna różnica polegała jednak na tym, że wcześniejszy obiekt powstawał od podstaw, podczas gdy analizowana inwestycja dotyczyła skomplikowanej przebudowy. Zmieniało to zarówno poziom ryzyka, jak i strukturę kosztów.

Wraz z rozwojem dokumentacji kolejne decyzje projektowe zwiększały rzeczywisty koszt przedsięwzięcia. Budżet nie był jednak aktualizowany z podobną częstotliwością. W praktyce przez długi czas funkcjonowała więc liczba, która stopniowo przestawała opisywać projekt.

To jeden z najważniejszych wniosków z tego przypadku. Budżet inwestycji nie powinien być dokumentem przygotowanym raz na początku procesu. Powinien rozwijać się razem z projektem. Zmiana funkcji, standardu, konstrukcji czy instalacji powinna mieć również swoją konsekwencję finansową widoczną dla inwestora.

Kosztorys pokazał problem. Rynek pokazał jego rzeczywistą skalę

Kosztorys inwestorski wykazał przekroczenie budżetu o około 25%, ale nadal pozostawał kalkulacją opartą na określonych cenach, danych i założeniach. Dlatego kolejnym krokiem było sprawdzenie, czy te wartości odpowiadają rzeczywistym warunkom rynku wykonawczego. Równolegle rozpoczęto konsultacje z potencjalnymi wykonawcami i przygotowywano możliwe kierunki optymalizacji.

Pierwsza weryfikacja dotycząca zakresu konstrukcyjnego przyniosła niepokojący rezultat. Ceny uzyskane z rynku były o około 20% wyższe od wartości wynikających z kalkulacji kosztorysowej. Po uwzględnieniu tych danych prognozowany koszt całego przedsięwzięcia wzrósł do około 30% ponad pierwotnie założony budżet.

To pokazuje ważną różnicę pomiędzy kalkulacją kosztową a realną ceną, za którą rynek jest gotowy zrealizować konkretny projekt. Kosztorys jest niezbędnym narzędziem kontroli, ale przy skomplikowanych inwestycjach powinien być okresowo konfrontowany z rzeczywistymi warunkami rynkowymi.

Cost managment

Ryzykiem okazała się również ograniczona konkurencja wykonawców

Konsultacje z rynkiem ujawniły dodatkowy problem. Inwestycja nie cieszyła się dużym zainteresowaniem potencjalnych wykonawców. Powodem był wysoki poziom skomplikowania technicznego i logistycznego, dodatkowo pogłębiony lokalizacją w centrum miasta i ograniczonym miejscem na organizację zaplecza budowy. Dla wykonawcy oznaczało to większe ryzyko prowadzenia prac, trudniejszą logistykę i potrzebę bardzo dobrej koordynacji.

Mała liczba potencjalnych oferentów ma bezpośrednie przełożenie na koszt inwestycji. Zmniejsza konkurencję cenową, zwiększa rozrzut ofert i powoduje, że wykonawcy częściej uwzględniają w cenie dodatkowe premie za ryzyko. Inwestor ma również słabszą pozycję podczas negocjowania pozostałych warunków kontraktowych.

To istotny element kontroli kosztów, który łatwo pominąć. Koszt inwestycji nie wynika wyłącznie z ilości robót i cen jednostkowych. Zależy również od tego, jak rynek ocenia dany projekt i jakie ryzyka będzie chciał uwzględnić w swojej cenie.

Czy zmiana modelu realizacji mogła pomóc?

Pierwotnie zakładano wybór Generalnego Wykonawcy na podstawie projektu przygotowanego przez inwestora. Przy rosnącej presji kosztowej i czasowej zdecydowano jednak o zmianie formuły zamówienia na „Zaprojektuj i Wybuduj”. Odpowiedzialność za przygotowanie projektu wykonawczego miała zostać przeniesiona na Generalnego Wykonawcę. Założenie było racjonalne: wykorzystać doświadczenie wykonawców i stworzyć dodatkową przestrzeń do optymalizacji rozwiązań technicznych.

Postępowanie trwało około trzech miesięcy i obejmowało kilka rund rozmów. Jedna z nich została w całości poświęcona propozycjom optymalizacyjnym. Pomimo tego najniższa oferta nadal przekraczała budżet o ponad 20%.

Wykonawcy wskazywali możliwości dalszych oszczędności, ale ich zakres był ograniczony do zmian możliwych bez zasadniczej przebudowy projektu budowlanego. W tym momencie ujawnił się rzeczywisty koszt późnej reakcji. Większe oszczędności wymagałyby już powrotu do wcześniejszych decyzji projektowych oraz formalnych.

Im większa oszczędność, tym głębsza ingerencja w projekt

W tej sytuacji samo poszukiwanie kolejnych tańszych rozwiązań przestało wystarczać. Potrzebna była analiza scenariuszy pokazująca, jak głęboko trzeba ingerować w projekt, aby uzyskać istotną redukcję kosztów. Przygotowane “feasibility study” podzieliło możliwe działania na cztery poziomy: optymalizacje jakościowe, zmiany wymagające projektu budowlanego zamiennego, ograniczenie programu funkcjonalnego oraz obniżenie standardu inwestycji.

Każdy kolejny poziom dawał większy potencjał redukcji kosztów, ale jednocześnie coraz mocniej ingerował w projekt, harmonogram oraz pierwotne założenia biznesowe. Początkowo można było jeszcze zmieniać rozwiązania bez naruszania podstawowej dokumentacji. Później oszczędność oznaczała już projekt zamienny, ograniczenie powierzchni lub zmianę standardu obiektu.

Analiza przestała więc odpowiadać wyłącznie na pytanie: „gdzie możemy zaoszczędzić?”. Znacznie ważniejsze stało się pytanie: które elementy możemy zmienić, aby inwestycja nadal realizowała swoje pierwotne cele biznesowe?

Czasem właściwą decyzją jest zatrzymanie inwestycji

Ostatecznie inwestor zdecydował się zatrzymać proces i ponownie przeanalizować podstawowe założenia inwestycji. Na pierwszy rzut oka taki rezultat może wyglądać jak niepowodzenie. Rolą kontroli kosztów nie jest jednak doprowadzenie projektu do realizacji za wszelką cenę. Jeżeli rynek nie potwierdza budżetu, a dostępne oszczędności zaczynają naruszać kluczowe założenia funkcjonalne i biznesowe, potrzebna jest świadoma decyzja inwestora.

Wartością pracy zespołu było ujawnienie rzeczywistego poziomu kosztów przed podpisaniem kontraktu na realizację. Inwestor otrzymał również informację o ograniczonej konkurencji wykonawczej oraz o konsekwencjach różnych scenariuszy optymalizacji.

Dzięki temu nadal mógł zdecydować, czy zwiększyć budżet, zmienić zakres, obniżyć standard, przeprojektować obiekt czy zatrzymać przedsięwzięcie. Dobra kontrola kosztów nie zawsze prowadzi więc do niższej ceny. Czasem jej największą wartością jest uniknięcie realizacji projektu, którego założenia przestały być ekonomicznie uzasadnione.

Inwestycja budowlana — widok z lotu ptaka

Czasem właściwą decyzją jest zatrzymanie inwestycji

Ostatecznie inwestor zdecydował się zatrzymać proces i ponownie przeanalizować podstawowe założenia inwestycji. Na pierwszy rzut oka taki rezultat może wyglądać jak niepowodzenie. Rolą kontroli kosztów nie jest jednak doprowadzenie projektu do realizacji za wszelką cenę. Jeżeli rynek nie potwierdza budżetu, a dostępne oszczędności zaczynają naruszać kluczowe założenia funkcjonalne i biznesowe, potrzebna jest świadoma decyzja inwestora.

Wartością pracy zespołu było ujawnienie rzeczywistego poziomu kosztów przed podpisaniem kontraktu na realizację. Inwestor otrzymał również informację o ograniczonej konkurencji wykonawczej oraz o konsekwencjach różnych scenariuszy optymalizacji.

Dzięki temu nadal mógł zdecydować, czy zwiększyć budżet, zmienić zakres, obniżyć standard, przeprojektować obiekt czy zatrzymać przedsięwzięcie. Dobra kontrola kosztów nie zawsze prowadzi więc do niższej ceny. Czasem jej największą wartością jest uniknięcie realizacji projektu, którego założenia przestały być ekonomicznie uzasadnione.

Koszt ryzyka rośnie wraz z postępem inwestycji

Ten przypadek dobrze pokazuje, że znaczenie ryzyka zależy nie tylko od jego wielkości, ale również od momentu, w którym zostanie wykryte. Na etapie koncepcji zmiana rozwiązania może oznaczać wykonanie kilku analiz i korektę rysunków. Na etapie projektu budowlanego ta sama decyzja może już wymagać dodatkowych prac projektowych oraz ponownych uzgodnień.

Po uzyskaniu pozwolenia na budowę większa zmiana może oznaczać konieczność przygotowania projektu zamiennego i przejścia kolejnych procedur formalnych. Po rozpoczęciu robót analogiczna decyzja może prowadzić do robót dodatkowych, roszczeń wykonawcy, opóźnień albo przebudowy elementów, które zostały już wykonane.

Im wcześniej inwestor wykryje problem, tym więcej ma możliwości działania. Na etapie koncepcji wiele rozwiązań można jeszcze stosunkowo łatwo zmienić. Im bardziej zaawansowany jest projekt, tym każda zmiana staje się trudniejsza, droższa i częściej wpływa na harmonogram. W przypadku skomplikowanych inwestycji ta zależność jest szczególnie wyraźna.

Kontrola kosztów powinna zaczynać się przed kosztorysem

Kontrola kosztów inwestycji nie powinna zaczynać się dopiero przed przetargiem. Wiele decyzji, które później najmocniej wpływają na budżet, zapada znacznie wcześniej, podczas definiowania potrzeb inwestora i tworzenia koncepcji. To wtedy ustalane są między innymi powierzchnie, standard obiektu, główne rozwiązania techniczne, układ instalacji czy zakres wykorzystania istniejącej infrastruktury. Każda z tych decyzji ma swoją cenę, nawet jeżeli na tym etapie nie da się jeszcze przygotować dokładnego kosztorysu.

Dlatego budżet powinien być regularnie aktualizowany wraz z rozwojem projektu. Kolejne decyzje projektowe warto na bieżąco oceniać również pod kątem ich wpływu na koszt. W kluczowych momentach dobrze jest dodatkowo skonfrontować założenia z rynkiem i sprawdzić, czy odpowiadają aktualnym cenom oraz możliwościom wykonawców.

Najważniejsze jest jednak to, aby informacja o ryzyku pojawiła się odpowiednio wcześnie. Wtedy inwestor nadal może zmienić rozwiązanie, zakres albo standard inwestycji. Gdy problem wychodzi na jaw dopiero podczas przetargu, możliwości działania są już znacznie mniejsze.