Decyzja ZRID
Zobacz, czym jest decyzja ZRID i jak wpływa na wielkopowierzchniowe obiekty. Dowiedz się, jak Inwestor Zastępczy PM optymalizuje koszty i czas budowy dróg dojazdowych.


Andrzej Przesmycki
autor
Przez wiele lat pracowałem na budowie w różnych rolach. Byłem inżynierem budowy, kierownikiem budowy, a także inspektorem nadzoru inwestorskiego. Dziś prowadzę firmę, której zespół inżynierski prowadzi projekty jako nadzór inwestorski, inwestor zastępczy lub project manager inwestycji. Dzięki temu widzę proces inwestycyjny z kilku perspektyw jednocześnie.
Jedna rzecz zmieniła się w ostatnich latach bardzo wyraźnie. Coraz trudniej znaleźć dobrego inspektora nadzoru inwestorskiego. Jeszcze kilkanaście lat temu na rynku było wielu doświadczonych inżynierów, którzy pełnili tę funkcję. Dziś doświadczonych inżynierów pracujących w roli nadzoru inwestorskiego jest coraz mniej.
To nie jest tylko obserwacja z pojedynczych projektów. Skala inwestycji budowlanych w Polsce pozostaje bardzo duża. W 2025 roku wydano ponad 151 tys. decyzji o pozwoleniu na budowę, obejmujących blisko 190 tys. obiektów. Jednocześnie duża część kadry inżynierskiej zbliża się do wieku emerytalnego, a młodych specjalistów wchodzących w tę rolę jest wyraźnie mniej.
W praktyce oznacza to jedno: rośnie liczba inwestycji, ale nie rośnie liczba doświadczonych osób, które mogą kontrolować ich jakość i zgodność z projektem.
A przecież inspektor nadzoru inwestorskiego pełni na budowie kluczową funkcję. To on reprezentuje inwestora, kontroluje jakość robót i pilnuje zgodności realizacji z projektem oraz przepisami prawa budowlanego.
Dlatego pytanie o brak inspektorów nadzoru nie jest tylko problemem środowiska inżynierskiego. To realne ryzyko dla inwestorów i dla jakości realizowanych projektów.
W tym artykule chcę pokazać, dlaczego w Polsce zaczyna brakować inspektorów nadzoru inwestorskiego, jakie są przyczyny tego zjawiska i co można zrobić, aby w przyszłości zmienić ten trend.
Inspektor nadzoru inwestorskiego to w praktyce przedstawiciel inwestora na budowie. Jego zadaniem nie jest bierna obecność ani formalne podpisywanie dokumentów. To osoba, która ma patrzeć na proces realizacji w imieniu inwestora i dbać o to, aby inwestycja była prowadzona zgodnie z projektem, pozwoleniem na budowę, przepisami oraz zasadami wiedzy technicznej.
Z mojego doświadczenia wynika, że wielu inwestorów zbyt późno dostrzega znaczenie tej roli. Najczęściej dopiero wtedy, gdy na budowie pojawiają się błędy wykonawcze, problemy z jakością robót albo rozbieżności między dokumentacją a stanem faktycznym. W dobrze prowadzonym procesie inspektor nadzoru nie jest dodatkiem. Jest jednym z kluczowych zabezpieczeń interesu inwestora.
To właśnie inspektor sprawdza jakość wykonywanych robót, uczestniczy w odbiorach robót zanikających i zakrywanych, weryfikuje stosowane materiały oraz reaguje wtedy, gdy realizacja zaczyna odbiegać od założeń projektu. W praktyce jest więc nie tylko kontrolerem jakości, ale też ważnym ogniwem ograniczającym ryzyko techniczne, organizacyjne i finansowe.


Problem z dostępnością dobrych inspektorów nadzoru inwestorskiego staje się coraz bardziej widoczny na rynku inwestycyjnym. Coraz częściej inwestorzy mają trudność ze znalezieniem osoby z odpowiednimi kompetencjami i doświadczeniem.
Jednocześnie skala inwestycji budowlanych w Polsce pozostaje bardzo duża. W 2025 roku wydano 151 619 decyzji o pozwoleniu na budowę, obejmujących blisko 190 000 obiektów budowlanych. Oznacza to ogromną liczbę projektów, które wymagają nadzoru technicznego oraz kontroli jakości realizacji.
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że problem nie powinien istnieć. Polska Izba Inżynierów Budownictwa zrzesza ponad 118 000 członków posiadających uprawnienia budowlane.
Jednak gdy przyjrzymy się bliżej strukturze tej grupy, pojawia się ważny sygnał. Duża część inżynierów ma dziś ponad 60 lat, a znaczący odsetek zbliża się do wieku emerytalnego. Jednocześnie udział młodych specjalistów wchodzących do zawodu pozostaje stosunkowo niewielki.
W praktyce oznacza to jedno: liczba inwestycji utrzymuje się na wysokim poziomie, podczas gdy baza najbardziej doświadczonych specjalistów stopniowo się kurczy. Coraz częściej jeden inspektor nadzoru obsługuje kilka projektów jednocześnie, co w naturalny sposób ogranicza możliwość bieżącej kontroli budowy.
Problem braku inspektorów nadzoru inwestorskiego nie wynika z jednego czynnika. To efekt kilku zjawisk, które nakładają się na siebie: starzenia się kadry technicznej, długiej ścieżki dojścia do samodzielności zawodowej oraz zmieniających się realiów rynku budowlanego.
Jedną z najważniejszych przyczyn niedoboru inspektorów nadzoru inwestorskiego jest struktura wiekowa środowiska inżynierskiego.
Polska Izba Inżynierów Budownictwa zrzesza obecnie ponad 118 tysięcy członków posiadających uprawnienia budowlane. Na pierwszy rzut oka jest to duża grupa specjalistów. Jednak analiza struktury wieku pokazuje wyraźny trend.
Znacząca część tej kadry to osoby w wieku powyżej 60 lat. Według danych PIIB około 27% członków izby ma więcej niż 66 lat, natomiast udział osób młodych, poniżej 35 roku życia, wynosi około 13%.
Oznacza to, że w najbliższych latach rynek może stracić dużą liczbę najbardziej doświadczonych specjalistów. Jednocześnie liczba młodych inżynierów wchodzących do zawodu nie jest na tyle duża, aby w naturalny sposób zastąpić odchodzącą generację.
W przypadku funkcji takich jak inspektor nadzoru inwestorskiego ma to szczególne znaczenie. Jest to rola, która wymaga wieloletniego doświadczenia na budowie, dobrej znajomości technologii wykonania oraz umiejętności podejmowania decyzji w sytuacjach spornych. Takich kompetencji nie zdobywa się szybko.
Dlatego starzenie się kadry inżynierskiej nie jest tylko statystyczną ciekawostką. W praktyce oznacza stopniowe zmniejszanie się liczby osób, które mogą pełnić jedną z kluczowych funkcji w procesie inwestycyjnym.


Drugą ważną przyczyną niedoboru inspektorów nadzoru inwestorskiego jest czas potrzebny do zdobycia odpowiednich kwalifikacji i doświadczenia.
Pełnienie tej funkcji wymaga posiadania uprawnień budowlanych oraz praktyki zawodowej na budowie. Prawo budowlane określa minimalny czas praktyki niezbędny do ich uzyskania. W zależności od zakresu uprawnień jest to co najmniej 1,5 roku praktyki na budowie, a w przypadku uprawnień obejmujących również projektowanie także dodatkowy okres praktyki przy sporządzaniu projektów.
W praktyce jednak droga do pełnienia odpowiedzialnych funkcji na budowie jest znacznie dłuższa. Samo uzyskanie uprawnień nie oznacza jeszcze gotowości do prowadzenia nadzoru nad inwestycją. Inspektor nadzoru inwestorskiego musi dobrze rozumieć proces budowy, technologie wykonania, organizację robót oraz relacje między inwestorem, projektantem i wykonawcą.
Takie kompetencje buduje się przez wiele lat pracy przy różnych projektach. Dlatego wielu inżynierów zaczyna pełnić funkcję inspektora dopiero po kilkunastu latach doświadczenia zawodowego.
Z punktu widzenia rynku oznacza to, że liczba osób mogących pełnić tę rolę rośnie powoli. Nawet jeśli dziś na uczelnie trafia pewna liczba studentów budownictwa, tylko część z nich w przyszłości wybierze ścieżkę prowadzącą do nadzoru inwestorskiego. A droga do osiągnięcia pełnej samodzielności w tej roli jest długa.
Kolejnym czynnikiem wpływającym na niedobór inspektorów nadzoru inwestorskiego jest skala odpowiedzialności związanej z tą funkcją.
Inspektor nadzoru odpowiada za kontrolę jakości robót, zgodność realizacji z projektem, przepisami oraz zasadami wiedzy technicznej. W praktyce oznacza to podejmowanie decyzji, które mogą mieć bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo konstrukcji, trwałość obiektu oraz interes finansowy inwestora.
Jednocześnie jest to rola wymagająca dużej niezależności i odporności na presję. Na budowie często pojawiają się sytuacje, w których interesy poszczególnych stron są rozbieżne. W takich momentach inspektor musi podejmować decyzje techniczne i egzekwować ich realizację, nawet jeśli oznacza to spór z wykonawcą.
W wielu przypadkach zakres odpowiedzialności nie idzie jednak w parze z atrakcyjnością tej ścieżki zawodowej. Na rynku budowlanym wielu inżynierów wybiera role związane z wykonawstwem, zarządzaniem kontraktem lub projektowaniem. Są to stanowiska, które często oferują bardziej przewidywalną ścieżkę kariery lub wyższe wynagrodzenie.
W rezultacie liczba osób zainteresowanych długoterminowym rozwojem w kierunku nadzoru inwestorskiego pozostaje ograniczona. A to dodatkowo pogłębia problem dostępności doświadczonych specjalistów na rynku.


Rynek nadzoru inwestorskiego w Polsce jest w dużej mierze rozdrobniony. Wiele osób pełniących funkcję inspektora nadzoru prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą i działa jako niezależny specjalista.
Taki model funkcjonuje od lat i w wielu przypadkach sprawdza się przy mniejszych inwestycjach. Jednak przy coraz bardziej złożonych projektach budowlanych zaczynają być widoczne jego ograniczenia.
Duże inwestycje wymagają dziś nadzoru w wielu specjalnościach jednocześnie. Dotyczy to między innymi konstrukcji, instalacji sanitarnych, instalacji elektrycznych czy robót drogowych. W praktyce oznacza to konieczność współpracy kilku inspektorów, którzy muszą koordynować swoje działania na budowie.
W modelu opartym głównie na indywidualnych specjalistach trudniej jest budować zespoły nadzoru, rozwijać młodsze kadry czy przekazywać doświadczenie między pokoleniami inżynierów. Każdy specjalista działa w dużej mierze samodzielnie, a wiedza zdobywana przez lata pracy często pozostaje w jego indywidualnym doświadczeniu.
W rezultacie rynek nadzoru inwestorskiego rozwija się wolniej niż sam rynek inwestycji budowlanych. A to dodatkowo pogłębia problem dostępności kompetentnych specjalistów.
Niedobór doświadczonych inspektorów nadzoru inwestorskiego zaczyna mieć realny wpływ na sposób prowadzenia inwestycji budowlanych. W wielu projektach już na etapie przygotowania inwestycji pojawia się problem ze znalezieniem specjalisty, który będzie w stanie objąć nadzór nad realizacją.
W praktyce prowadzi to do kilku typowych sytuacji. Coraz częściej jeden inspektor nadzoru obsługuje jednocześnie kilka inwestycji. Oznacza to mniejszą obecność na budowie i ograniczoną możliwość bieżącej kontroli jakości robót.
Brak wystarczającej liczby doświadczonych specjalistów może również powodować, że nadzór obejmują osoby z mniejszym doświadczeniem w prowadzeniu dużych lub złożonych projektów. W przypadku inwestycji przemysłowych, logistycznych czy infrastrukturalnych ma to szczególne znaczenie, ponieważ poziom skomplikowania takich realizacji jest znacznie wyższy niż w typowych projektach budowlanych.
Konsekwencje najczęściej pojawiają się dopiero w późniejszych etapach inwestycji. Mogą to być błędy wykonawcze wykrywane z opóźnieniem, problemy z jakością robót, trudności przy odbiorach technicznych lub spory między uczestnikami procesu budowlanego.
Dlatego skuteczny nadzór inwestorski nie jest wyłącznie formalnym elementem procesu budowlanego. W praktyce stanowi jeden z najważniejszych mechanizmów ograniczających ryzyko techniczne i organizacyjne całej inwestycji.


Brak odpowiednio zorganizowanego nadzoru inwestorskiego najczęściej nie powoduje problemów od razu. Na początku inwestycja może przebiegać pozornie bez większych zakłóceń. Problemy zaczynają być widoczne dopiero w kolejnych etapach realizacji lub podczas odbiorów.
Jednym z najczęstszych skutków jest zbyt późne wykrywanie błędów wykonawczych. Jeżeli kontrola robót nie odbywa się na bieżąco, nieprawidłowości mogą zostać zauważone dopiero wtedy, gdy elementy konstrukcji lub instalacji są już wykonane i trudno je poprawić bez dodatkowych kosztów.
Drugim problemem są trudności z odbiorami robót zanikających i zakrywanych. To momenty, w których konieczna jest dokładna weryfikacja jakości wykonania oraz zgodności z projektem. Jeżeli kontrola na tym etapie jest niewystarczająca, późniejsze potwierdzenie poprawności wykonania robót staje się znacznie trudniejsze.
Często pojawiają się także problemy z dokumentacją powykonawczą. Brak systematycznej kontroli na budowie powoduje, że część informacji o rzeczywistym przebiegu prac nie jest właściwie udokumentowana. W konsekwencji proces odbioru inwestycji wydłuża się, a inwestor musi poświęcić więcej czasu na wyjaśnianie rozbieżności.
Wszystkie te sytuacje mają wspólną cechę. Problemy, które mogły zostać rozwiązane na bieżąco podczas realizacji robót, pojawiają się dopiero w końcowej fazie inwestycji, gdy ich usunięcie jest znacznie bardziej kosztowne i czasochłonne.
Jeżeli niedobór inspektorów nadzoru inwestorskiego jest zjawiskiem systemowym, rozwiązania również muszą mieć charakter systemowy. Nie wystarczy zwiększyć liczby osób z uprawnieniami budowlanymi. Kluczowe jest stworzenie warunków, w których młodzi inżynierowie będą mogli zdobywać doświadczenie potrzebne do pełnienia tej funkcji.
Pierwszym krokiem powinno być większe zaangażowanie młodszych inżynierów w proces nadzoru już na wczesnym etapie ich kariery. W wielu projektach możliwe jest wprowadzanie modelu pracy zespołowej, w którym mniej doświadczeni specjaliści współpracują z doświadczonym inspektorem nadzoru. Taki model pozwala przekazywać wiedzę praktyczną i stopniowo przygotowywać kolejne pokolenie inżynierów do samodzielnego pełnienia tej roli.
Drugim ważnym elementem jest rozwijanie praktyk i staży związanych bezpośrednio z kontrolą jakości robót oraz procesem odbiorów technicznych. Obecnie młodzi inżynierowie często zdobywają doświadczenie głównie w obszarze organizacji budowy lub zarządzania kontraktem. Tymczasem kompetencje potrzebne do prowadzenia nadzoru inwestorskiego wymagają również dobrej znajomości technologii wykonania oraz umiejętności oceny jakości robót.
Istotne jest również budowanie bardziej zespołowego modelu nadzoru inwestorskiego. W przypadku większych inwestycji coraz częściej potrzebna jest współpraca specjalistów z różnych dziedzin. Zespół nadzoru pozwala lepiej kontrolować jakość realizacji oraz efektywniej zarządzać ryzykiem technicznym.
W dłuższej perspektywie ważnym kierunkiem jest także lepsze rozpoznanie skali problemu. Obecnie w Polsce brakuje precyzyjnych danych dotyczących liczby osób aktywnie pełniących funkcję inspektora nadzoru inwestorskiego. Funkcja ta nie jest osobnym zawodem w statystyce publicznej, dlatego trudno dokładnie określić, ilu specjalistów faktycznie wykonuje tę rolę na rynku.
Lepsza dostępność takich danych pozwoliłaby dokładniej analizować potrzeby rynku i planować działania wspierające rozwój nowych kadr w tym obszarze.


W praktyce coraz więcej inwestycji wymaga bardziej zorganizowanego podejścia do nadzoru nad realizacją budowy. Dotyczy to szczególnie projektów przemysłowych, logistycznych czy dużych obiektów komercyjnych, w których skala i złożoność robót są znacznie większe niż w typowych inwestycjach.
W takich projektach nadzór inwestorski rzadko ogranicza się do jednej osoby. Najczęściej konieczna jest współpraca kilku specjalistów reprezentujących różne branże: konstrukcyjną, instalacyjną czy drogową. Ważne staje się wtedy nie tylko doświadczenie poszczególnych inspektorów, ale również sposób organizacji całego systemu nadzoru.
Dlatego w wielu inwestycjach funkcję koordynacji nadzoru przejmuje inwestor zastępczy lub project manager inwestycji. Jego zadaniem jest uporządkowanie procesu realizacji projektu, organizacja pracy zespołu nadzoru oraz bieżące zarządzanie ryzykiem technicznym i organizacyjnym.
Takie podejście pozwala inwestorowi spojrzeć na proces budowy w sposób bardziej systemowy. Nadzór nie polega wtedy wyłącznie na kontrolowaniu poszczególnych robót, ale staje się elementem szerszego zarządzania całym projektem.
Dzięki temu możliwe jest wcześniejsze identyfikowanie problemów, szybsze podejmowanie decyzji oraz lepsza koordynacja pracy wszystkich uczestników procesu inwestycyjnego.
Niedobór inspektorów nadzoru inwestorskiego w Polsce nie jest przypadkowym zjawiskiem. To efekt kilku procesów, które nakładają się na siebie: starzenia się kadry inżynierskiej, długiej drogi do zdobycia samodzielności zawodowej oraz struktury rynku nadzoru inwestorskiego.
Jednocześnie skala inwestycji budowlanych w Polsce pozostaje bardzo duża. Każdego roku powstają tysiące nowych obiektów wymagających kontroli jakości robót, weryfikacji zgodności z projektem oraz nadzoru nad prawidłowym przebiegiem procesu budowlanego.
W tej sytuacji rola inspektora nadzoru inwestorskiego staje się jeszcze bardziej istotna. To właśnie ta funkcja w dużej mierze decyduje o tym, czy inwestycja zostanie zrealizowana zgodnie z założeniami projektu oraz czy ryzyka techniczne zostaną odpowiednio wcześnie zidentyfikowane.
Dlatego w najbliższych latach jednym z ważniejszych wyzwań rynku budowlanego będzie rozwój nowych kadr zdolnych do pełnienia tej roli. Wymaga to zarówno przekazywania doświadczenia między pokoleniami inżynierów, jak i bardziej systemowego podejścia do organizacji nadzoru nad inwestycjami.
Dla inwestora oznacza to jedno: skuteczny nadzór nad budową nie jest formalnością. To jeden z kluczowych elementów bezpieczeństwa całego projektu. Jeżeli planujesz inwestycję budowlaną, warto już na początku projektu zastanowić się, w jaki sposób będzie zorganizowany nadzór nad realizacją inwestycji i kto będzie reprezentował interes inwestora na budowie. Dobrze zaprojektowany system nadzoru pozwala wcześniej identyfikować ryzyka, lepiej kontrolować jakość robót i sprawniej prowadzić cały proces inwestycyjny.
